Kilka dni temu polski Internet obiegła łamiąca wiadomość odnośnie nowej strony internetowej warszawskiego ZTM – stronę wykonała firma MobileMS za kwotę 1,124 mln zł. Jak ustalili wnikliwi dziennikarze, firmy wykorzystała do tego darmowy system WordPress – sytuacja jest więc jasna i klarowna, jeżeli wzięli coś darmowego, to nie narobili się przy tym, więc wpadła banieczka “za nic”. Proste, prawda? No nie do końca. Ale może przyjrzymy się najpierw, z jakich technologii korzystają nasze szacowne media. Po wpisaniu frazy „WordPress za milion złotych”, jednym z pierwszych wpisów jest artykuł AntyWeb.
Na pierwszy rzut wpis Antyweb, który początkowo słusznie zauważa, że strona nie posiada nawet wyszukiwarki połączeń. To dość kluczowa funkcjonalność dla strony firmy, która utrzymuje się z transportu. Następnie robi się dość ciekawie:
“[..]sam fakt zbudowania bądź, co bądź dużego serwisu z ogromną, największą liczbą połączeń komunikacyjnych w Polsce za milion złotych na darmowym CMS-ie Word Press, budzi co najmniej wątpliwości.”
Sam Antyweb na szczęście korzysta z autorskiego, komercyjnego rozwiązania o nazw… a nie, to jednak WordPress:

Do tego jeszcze darmowy MySQL, darmowe narzędzie Google Analytics, jQuery… Dziwi trochę niechęć do WordPressa, skoro sami z niego korzystają, a kilka lat temu potrafili nawet dość szeroko pisać o jego potencjale – Już prawie co piąta strona www działa na WordPressie. Może w końcu warto się go nauczyć? . Portal technologiczny powinien edukować swoich czytelników, a nie podłapywać ogólną histerię.
RDC, czyli radio dla Ciebie wbiło się dość wysoko ze swoim wpisem w wyniki wyszukiwania hasła “wordpress za milion złotych” – ZTM zapłacił milion złotych za dwie strony www. Specjaliści: przepłacił. Dziennikarze powołują się również na wyceny niezależnych “informatyków”, którzy wskazują na prawidłowy zakres cen na poziomie 100-400 tys. zł. Dość spora rozbieżność, ale do kwot jeszcze wrócę. Oczywiście, strona RDC jest oparta również na WordPressie:

Na koniec pozostawiłem sobie wpis TVP INFO – jest to w dużej mierze cytat z artykułu Super Expressu, ale znalazło się miejsce na cytat specjalisty, radnego PiS, Dariusza Lasockiego:
“Nie wierzę, że strona tak ważnej instytucji opiera się na darmowym systemie. Mam nadzieję, że urzędnicy przyjrzą się tej sprawie”
Podobnie jak Pan Lasocki również mam nadzieję, że urzędnicy przyjrzą się tej sprawie – instytucje publiczne powinny korzystać z open source’owych rozwiązań i wdrażać je przy pomocy specjalistów. Nie ma najmniejszego sensu korzystać z zamkniętych rozwiązań, sprzedawanych na zasadzie licencji bez możliwości ich rozbudowy.
Wracając do samej strony TVP INFO – co prawda nie jest ona oparta o WordPressa, ale korzysta za to z darmowego frameworku Vue.js:

O co tak naprawdę chodzi z tym darmowym oprogramowaniem?
Darmowe i otwarte oprogramowanie (open-source) jest obecne prawie w każdym serwisie z którego korzystamy w mniejszym lub większym stopniu. W większości jest to soft tworzony przez społeczności, przez nie rozwijany, usprawniany i zabezpieczany – wbrew pozorom, otwartość kodu (czyli wgląd do niego dla każdego zainteresowanego) sprawia, że błędy i potencjalne luki są szybciej wyłapywane i łatane. Nie ma na świecie oprogramowania, które w 100% byłoby odporne na ataki – ich ofiarami padali najwięksi, z Intelem na czele – słynne ataki Meltdown i Spectre. Kluczowe są mechanizmy szybkich i sprawnych aktualizacji, dbanie o kopie bezpieczeństwa i monitorowanie podejrzanych aktywności w systemie.
Z WordPressa korzysta w roku 2019 34% Internetu – to ponad 75 000 000 stron internetowych. Kto więc zareaguje szybciej na nowy wektor ataku – społeczność stojąca za tym kombajnem czy mała polska firma, pisząca na kolanie autorski CMS?
To, że oprogramowanie jest darmowe, nie znaczy że nie wymaga nakładu środków i pracy – to tak, jakbyśmy dostali przykładowy plan budowy małego domku, wraz z podręcznikiem budownictwa – wiemy jak dostawić kolejną ścianę, zmodyfikować fundamenty, dodać kolejne okna i piętro. Wymaga to od nas dodatkowej pracy, przeprojektowania, obliczeń – do momentu aż pierwotny projekt przekształci się w zamówioną przez Klienta willę z basenem.
Do czego można wykorzystać WordPressa?
To nie jest tak, że WordPress jest idealnym narzędziem, bo jest darmowy i otwarty, więc powinien być wciskany wszędzie – większość programistów wyśmiewa go, ponieważ są przyzwyczajeni do korzystania z bardziej rozbudowanych rozwiązań, oferujących przyjemniejszą pracę i znacznie lepszą jakość kodu.
WordPressa możesz bez problemu pobrać i samodzielnie zainstalować na serwerze – nie jest to operacja przekraczająca swoim skomplikowaniem zainstalowanie programu na komputerze – instrukcji w Internecie jest od groma. Następnie możesz poszukać darmowego motywu, równie łatwo go zainstalować lub kupić za kilkadziesiąt USD bardziej rozbudowany. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zainstalować plugin WooCommerce (o nie, znowu darmowy!) i mieć sklep internetowy. Czy będzie to dobra strona/sklep? Oczywiście, że nie!
Jeżeli zaczynasz prowadzić sklep, bloga czy firmę – takie rozwiązanie powinno Ci wystarczyć na początku – przynajmniej do momentu, kiedy nie zaczną pojawiać się pierwsze bardziej zaawansowane problemy – z serwerem, z jakąś wtyczką po aktualizacji – wtedy pewnie zwrócisz się po pomoc do znajomego programisty czy software house’u. W większości przypadków usłyszysz rekomendację, żeby stronę zaprojektować od nowa – większość motywów – nawet tych płatnych – przez swoją uniwersalność ma słabą jakość kodu, co wpływa na prędkość działania strony, znacznie gorsze pozycjonowanie i problemy z bezpieczeństwem. Rozbudowa takich motywów o customowe funkcjonalności to zazwyczaj czasochłonna droga przez mękę. Na pewnym etapie więc lepiej, a nawet wbrew pozorom taniej jest zaprojektować stronę od nowa, w sposób dostosowany do twoich wymagań – wykorzystując WordPressa jako silnik lub decydując się na inne rozwiązanie.
Powinno się dobierać narzędzia zależnie od problemu – w moim software housie – WebCrafters zazwyczaj korzystamy przy bardziej rozbudowanych i niestandardowych systemach z innych rozwiązań, bazujących na frameworkach – głównie Laravel i Symfony. Niemniej czasem zdarza się, że Klient wymaga zastosowania WordPressa, – mimo że rekomendujemy inne narzędzia.W ten sposób zdarzyło nam się stworzyć dla niemieckiego startupu z branży travelingowej system generowania podstron pod SEO, oparty na WordPressie, który zaoszczędził miesięcznie setki roboczogodzin pracowników działu marketingu. Inna ciekawa realizacja to strona dla międzynarodowej firmy ubezpieczeniowej, która miała bardzo rygorystyczne wymagania bezpieczeństwa – finalnie WordPressa “schowaliśmy” w ich Intranecie, służy on do zarządzania contentem, który wyświetlany jest na froncie za pomocą zupełnie innych technologii.
Co powinno nas dziwić w tej historii?
Mam nadzieję, że w powyższym tekście udało mi się przekonać Cię do tego, że zastosowanie darmowego oprogramowania nie świadczy o niczym złym. Może więc powinna dziwić nas kwota? Ponad milion złotych za średnio rozbudowaną stronę nie jest kwotą mała, jednakże należy pamiętać, że firma oprócz zbudowania strony zobowiązała się do jej utrzymania przez 4 lata, przy wysokim poziomie SLA, czyli bezawaryjnej dostępności – a to jest też spory koszt.
To, co powinno nas zastanawiać, to sam sposób organizowania przetargów – świetnie podsumował to w swoim wpisie Krzysztof Wojewodzic. Przetargi są zazwyczaj organizowane przez osoby, które nie mają wiedzy informatyczno-programistycznej, nie śledzą nowinek, a na pewno nie na takim poziomie jak ludzie “z branży”. Już na etapie opisu projektu, powinna być zamawiana specyfikacja i warsztaty, które posłużą później jako materiały przetargowe – wtedy każdy startujący znałby dokładny zakres projektu, bez konieczności zawierania w ofertach buforów na “nieprzewidziane” funkcjonalności.
P.S.Technologie na stronach sprawdziłem przy pomocy DARMOWEGO oprogramowania Wappalyzer